29.10

Po katalońskim poszłam malować półki w kościele, niestety poszło mi tak o tyle o ile, bo jest nie równo. Podobno, jeśli się położy jeszcze 2 warstwy, to wyjdzie lepiej, ale nie wiem, bo niestety ani nie dowiedziałam się jak to mam malować, ani czym, więc urządziłam małe scavenger hunt po budowie, i co znalazłam to moje. O 18 wywołała mnie Dorcas, bo przyszedł pan do pralki, a ona była jeszcze w Barcelonie. Pan do pralki przyszedł, bo otworzyła mi się w czasie wirowania (to taka ładowana od góry) i w czeluściach zagubiła się jedna moja podkoszulka i jedna skarpetka. Pan nic nie wymyślił, ale wymyśliłam, że jeśli zostawi mi drut, to mogę nim grzebać, aż coś wyciągnę. Teraz ta gra nazywa się łowieniem ubrań, ale jeszcze nikt nie wygrał…   O 20:30 spotkałam się z Kasią pod Sagrada familia i poszłyśmy na imprezę do jej koleżanki, z którą była na Erasmusie. Cristina przygotowała idealną tortillę, ziemniaczane krokiety i sałatkę. Graliśmy w gry do 12 i poszliśmy na miasto, niestety, ponieważ jest wtorek, miasto było trochę martwe, o 2 odprowadziłam Kasię i Sławka do hotelu a sama złapałam nocny (goniłam go przez 1,5 przecznicy a pan kierowca łaskawie na mnie poczekał). Pani kierowca z nocnego (tego docelowego) już mnie poznaje.

Advertisements

One thought on “29.10

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s