21.05

Pojechaliśmy z tatą do decatlonu i kupiliśmy Rafałowi prezent na urodziny, taką fajną deskę do buggie boardingu. Szkoda, że tu jednak nie ma takich fal jak w Meksyku. Wieczorem napisałam pracę na kataloński o historii Katalonii. Przynajmniej temat taki sam jak mojej pracy do „studiów”, więc wystarczyło przetłumaczyć.

Mama Rafała zrobiła obiad i wszyscy zostaliśmy zaproszeni, wszystkie Sochy, Tata, Dorkas i Eduard. Było pysznie i bardzo sympatycznie, mimo początkowej bariery językowej.

Zostaliśmy zalani warzywami, które zostały z Obra Social. Będziemy się musieli odżywiać wyłącznie nimi. Dziś na kolację melon z lodami, sosem brzoskwiniowym i posypką z granatów. Jutro na obiad zupa krem z kalafiora i karczochy.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s